Studniówka
“Bal ten się odbył niedawno wieczorem,
Staliśmy pod krawat i z dobrym humorem,
Biel na kołnierzu i obrus ze wzorem,
Balony na ścianach, muzyka z splendorem.”
20 stycznia 2007 roku, zgodnie z tradycją w naszej szkole odbyła się studniówka – oczywiście trzeci raz z rzędu na auli naszego zespołu szkół. Miejsce, może nie było tak wyszukane jak podczas studniówek innych siemianowickich szkół, jednak tym sposobem uniknęliśmy sporów dotyczących wyboru odpowiedniego lokalu. Inne argumenty to z pewnością mała liczba uczestników (samych maturzystów było tylko 26), oraz niższa cena niż w przypadku balu studniówkowego w lokalu.
Jak to bywa na studniówkach, zaczęło się od poloneza – Ja wraz z moją partnerką Moniką (pozdrawiam i dziękuję że przyjęłaś zaproszenie), chyba zgodnie możemy stwierdzić, że taniec się udał (w końcu nie na darmo było tyle prób, np. na języku polskim Moniki ;). Ciekawym zjawiskiem była spadająca podwiązka z nogi jednej z koleżanek tańczących poloneza – jeśli kamera to uchwyciła, to z pewnością będzie się wesoło oglądało film ;)
“Każdy z nadzieją i bez uprzedzenia,
gdzie dowcip kreował nam miłe spojrzenia.
Na auli to tylko zwinięte rękawy,
Krawaty w kieszeniach uciekły od wrzawy.
DJ gra żywo piosenki z tradycją,
Rutyną dla tłumu, tłum za intuicją.”
Mimo iż studniówkę zaliczam do udanych, niewątpliwie największa porażką był DJ, a właściwie jego pomocnik, pan „wodzirej”. Jego przyśpiewki były nie tylko nie śmieszne, ale i nie pasowały do całego balu. Panowie wpadli na pomysł urządzenia karaoke i choć nie był on całkowicie zły (śpiewali nie tylko maturzyści, ale nawet dyrektor), to piosenka „Jak zapomnieć” zespołu „Jeden Osiem L” w wykonaniu pana wodzireja, była tragiczna. Sam DJ również nie był idealny - niektórymi pomysłami na kawałki (w stylu smerfnych hitów) po prostu rozbrajał.
Wystrój mogę uznać za ładny – koledzy z klasy postarali się tak, że wszystko wyglądało na dopięte na ostatni guzik. Jedyną rzeczą do której można by się przyczepić była różnokolorowość balonów, która znacząco odbiegała od obecnych trendów wystroju. Balony na ścianach przeszkadzały trochę podczas poloneza, te na schodach również zmniejszyły nieco powierzchnię po której poruszaliśmy się wchodząc na górę.
“Tak bez oporu, jak słońce co wstało,
Zostało tych kilku co chęć jeszcze miało,
Patrzeć na siebie, gdy nic się nie chciało,
Muzyki już nie ma, lub się nie słyszało.
Ktoś musi posprzątać, czytaj zliczyć straty,
Szczęśliwy kto sam umie wiązać krawaty.”
Ciężko jest mi ustosunkować się do jakości jedzenia, bo ostatnio i tak nie mam apetytu – niektórzy z uczestników mówią, że było go dużo i było bardzo dobre, inni na odwrót. Niemniej jednak ja nie będę się do niczego przyczepiał. Miał być kotlet z ananasem – był z serem. Miał być barszcz – był żurek. Nie mówię, że to gorzej, tyle że ustalenia były nieco inne ;) Ciekawym pomysłem były kulki melonowe (później także z arbuza), tak więc skusiłem się na kilka.
Nastrój panujący na studniówce określiłbym za proporcjonalny do wagi tego wydarzenia – historyczny dzień, więc i nastrój był wyjątkowy. Każdy odmieniony, odpicowany, z dozą humoru i lekkością spojrzenia. Dodając nutkę zamieszania i odrobinę zastoju, otrzymujemy idealnie wyważoną ocenę atmosfery.
“A potem gdy wszystko będzie jak dawniej,
Wspominać się będzie noc lżej i zabawniej,
Czekając następnej, tak ciągle przez laty,
Prać trzeba kołnierze i wiązać krawaty.”
Podsumowując – dla mnie studniówka była po prostu… boska – wszystko dzięki mojej partnerce która to motywowała mnie do zabawy – gdyby nie Monika, na całość nie spojrzałbym przez pryzmat, więc i doznania nie byłyby ekscytujące. Chętnie bym ten wieczór powtórzył. Jeszcze raz dziękuję :)
Jak będę miał jakieś zdjęcia to tutaj umieszczę - trochę jest też na siemianowice.pl
W notce wykorzystano fragmenty piosenki “Podlew” Antylogiki (odpowiednio zmodyfikowane, by pasowały do tematu)

January 24th, 2007 at 22:45
Bredni nudne lanie wody. zachowanie twojej parterki było żałosne niegodne i wogule [ocenzurowano]. choć to określenie jest nieodpowiedznie bo nawet [ocenzurowano] na ulicy nie zrobi takiego numeru. danego słowa sie nie łami [ocenzurowano] nowej genreacji. niewiem czego zrzędzicie na żarcie i na balony. gdyby były żółtow czerwone to za [ocenzurowano] by to wyglądało ,a poza tym skąd [ocenzurowano] mieliśmy wziąść 1500 balonów w dwóch kolorach? myśliszz czasem? nie wszyscy śpia na forsie zejdź na ziemie paniczyku. i mam w [ocenzurowano] że jesteś natyle poprawny i [ocenzurowano] że nie odważeysz sie zostawić tego komenta. napiszesz że był niecenzuralny i musiałeś go usunąć bo kogoś tam obrażał. taka jest prawda a jak tego niewidzsz to tylko potwierdza się że odbierasz rzeczywistość tak żeby ci było dobrze.
January 24th, 2007 at 22:50
Studniówka była superowa. I to ja dziękuję za zaproszenie:* Zaskoczyło mnie ono. Nawet bardzo:) Faktycznie polonez nam się udał. Chyba nawet nie pomyliliśmy kroków, a to dzięki tym próbom na moim polskim. Szkoda tylko, że teraz musze wysłuchiwać na ten temat:) No ale nie żałuję. I żałować nie będę.
P.S. Może to mało romantyczne (napewno nie tak romantyczne, jak wieszanie karnisza:)), ale mówie: TAK.
January 24th, 2007 at 22:58
znów panikujesz i boisz sie spojrzeć prawdzie w oczy paniczyku?
January 24th, 2007 at 23:09
ooo podziwiam normalnie mnie zadziwiłeś.ale tyle tam cenzury że wygląda na twój a nie mój komentarz.
January 24th, 2007 at 23:15
@yo: Nie brednie, tylko moja ocena studniowki. Zachowanie Moniki nie było żałosne - nie byłeś w epicentrum zdarzenia, nie wiesz do końca o co tak naprawdę chodziło. Jedzenie bylo dobre, ale inne niż miało być weedług ustaleń, a balony wieśniacko wyglądały, niczym w cyrku. 1500 balonów w 2 kolorach można kupić w sklepie. Podobnie jak różnokolorowe. Komenta oczywiscie zostawiam, bo każdy ma prawo wypowiedzieć się na dany temat, o ile nikogo nie obrarza, ani nie używa przekleństw, dlatego ocenzurowalem wulgarne wyrarzenia.
…i.. w którym momencie spanikowałem? i to w dodatku “znowu”? taka prawda… na którą spoglądam. Panikarzem bym nazwał bardziej tego, kto się nie podpisuje…
January 24th, 2007 at 23:16
@Moniś:* : Nie, bo to ja dziękuję ;)
@yo: komentarz jest tego kto go napisał, ja tylko dalem cenzurę, by pasował do poziomu tej strony.
January 24th, 2007 at 23:58
Spokojnie ludzie, fakt faktem, że balony miały być w kolorach złotym i bordowym, część była, na schodach i stołówce, czyli tam gdzie się na to zwracało uwagę. Czy te balony kosztowałyby majątek? Raczej nie, ale jeśli pieniądze były potrzebne na coś innego to ok. Nie zgodzę się, że kolorowe wyglądały wieśniacko, wszystko (jak na warunki szkolne) było bardzo fajnie przyozdobione. Jedzenie dobre i w dużych ilościach, no właśnie, tylko ten DJ… A propos zachowania Moniki, ona wie, co ja na ten temat sądzę, postąpiła źle, tak się nie robi, a całą prawdę najlepiej powiedzieć od razu i prosto w oczy. Przede wszystkim szczerość, zawsze i wszędzie!!!
January 25th, 2007 at 00:00
a i jeszcze jedno, fajnie gdyby ten komentarz znalazł się na działającej stronie klasowej! xD
January 25th, 2007 at 00:02
o, i to sie nazywa komentarz :) Dzięki devilse za wartościowe uwagi i swoją opinię… na poziomie. Pozdrawiam ;)
January 25th, 2007 at 12:28
Siemak Limak! Ja nie wiem o co chodzi z Moniką. Nie wtrącam się, bo nie jestem w temacie. Nie lubie jedynie jak ktoś publicznie obraża dziewczyny (to do YO)… Jak masz coś do niej, to powiedz to prosto w oczy samej zainteresowanej, a nie tak “offen” na forum.
Co do studniówy. Mnie żarcie nie smakowało. Szczególnie o coś co w Kaufie za kg kosztuje 4,99 (coś na “ch”) :D 2 zgnite banany też bosko wyglądały. :/ A przystrój (np. ptak z banana [a może to był skrzydlaty pies??]) był tragiczny. Kelnerki miłe. DJ do dupy (coś z 2 półdupkami jak by cenzura była :D). Wystrój balonowy wytrzymał kilka godzin, ale nie wyglądało to źle, mimo full koloru :D PODSUMOWYWUJĄC: Trochę za drogo w stosunku do imprezy i jej jakości.
PS. Największym problemem tej studniówki dla mnie był… MÓJ CHOLERNY KRAWAT ZA 20 zyla :D A i trochę mój kręgosłup nie wytrzymywał tempa mojej partnerki :P
Pozdro :D
January 25th, 2007 at 18:10
dzięki Kantoro za treściwą i w dodatku humorystyczną opinię :D szczerze to ptaka z bananów nie widziałem, ale jakoś nie żałuję ;) Zgadzam się z podsumowaniem jak i również ps. ;) - no ale co sie przejmujesz, i tak miales ten krawat tylko przez gora 20 minut ;)
Pozdrawiam
January 25th, 2007 at 21:41
Panie “yo” jak już, to ja mogę być “panią lekkich obyczajów” przez “u” a nie “ó”. Ja się szanuję, a nie tak jak Ty. HAHAHA
Nie Kamil… to ja dziękuje:*
January 27th, 2007 at 22:47
@Moniś:*
ja sie nie szanuje bo niewarto. i nie napisałem że jesteś tylko że sie tak zachowałaś. czytanie ze zrozumieniem sie kłania.