Val di Sole ‘07
- Posted by Kamil Karczmarczyk on February 23rd, 2007 filed in Osobiste
9-16 lutego ja i moja decha podziwialiśmy śnieg włoskich dolomitów. Tygodniowy wyjazd do Val di Sole organizowało I Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego w Chorzowie. Poza uczniami Słowaka, w wyjeździe wzięli udział rodzice niektórych uczestników, absolwenci oraz jak to określili opiekunowie „osoby w jakiś sposób związane ze Słowakiem”, czyli między innymi ja i moja koleżanka Sonia.
Marilleva – to nazwa pierwszego z ośrodków narciarskich w jakich spędzaliśmy czas – jest on właściwie połączony z ośrodkiem Folgarida do którego również mogliśmy się udać
bezpośrednim połączeniem wyciągami. Forgarida-Marilleva to 24 wyciągi (w tym 5 wagoników i 14 krzeseł) oraz ponad 50 km tras narciarskich o różnym stopniu trudności. W całym kompleksie, dla mnie najciekawsza była czarna 2,5 kilometrowa trasa 25-26 „Orti - Nera Marilleva”. Zwykle po zmaganiach z czarną, wraz z Sonią przerzucaliśmy się na prawie 5 kilometrową czerwoną trasę 11-23 „Orso Bruno – Panciana”. W Forgaridzie szczególnie polecana była trasa nr 2, jednak okazała się jednym z nielicznych miejsc w których jest za dużo ludzi. Zdecydowanie lepszym wyborem dla mnie była trasa nr 1, na której tylko sporadycznie spotykałem miłośników białego szaleństwa.
2 dni z pośród sześciu mogliśmy wykorzystać w ośrodku Madonna di Campiglio – w największej i najbardziej znanej włoskiej miejscówce. Jeden dzień jeździliśmy na Passo Groste i Monte Spinale – widoki po prostu cudowne! Trasy troszkę za płaskie, szczególnie dla snowboardzisty który to przecież nie ma kijków ;) Ogólnie ok, choć momentami musiałem pieszo podchodzić pod górę. Drugi dzień to podbój Pradalago i Laghi leżącego po tej samej stronie co Marilleva. Tam już było zdecydowanie ciekawiej. Niewątpliwie największą atrakcją całej Madonny jest trasa Pucharu Świata „3-Tre” z której miałem przyjemność zjeżdżać. Górna część „3-Tre” to czerwona trasa F.I.S., a dolna to czarna… „ścianka” z której nikt nie zjeżdżał. Jak zjechałem to
już wiedziałem dlaczego ;)
Cały kompleks jest po prostu znakomity! Orczykiem jechałem tylko raz, a to zaleta, bo jak wiadomo, na krześle czy w gondoli jest o wiele wygodniej. Mało ludzi (praktycznie brak kolejek), świetne przygotowanie stoków oraz widoki niczym z katalogów sprawiały, iż nie miałem ochoty wracać do Polski (noo… powiedzmy ;). Każde skrzyżowanie nartostrad doskonale opisane, każda trasa w niebezpiecznym miejscu zabezpieczona siatką, każda armatka śnieżna obita gąbką, wspólny skipass na 360 km tras w całym rejonie Adamello-Brenta oraz darmowe skibusy w obrębie dolnych stacji. Jednym słowem Polacy muszą się jeszcze trochę nauczyć. Z drugiej strony nic za darmo… Włoskie ceny są bardzo wysokie (przynajmniej w Val di Sole) i to chyba jedyny minus.









February 23rd, 2007 at 14:54
Zgadzam się, było super !!!
3-TRE wymiata:D
Co, że niby my nie zjedziemy?? hahaha:P
January 26th, 2008 at 21:06
[...] im. Juliusza Słowackiego w Chorzowie. Rok temu byłem wraz ze Słowakiem na obozie w Val di Sole i bardzo mi się podobało, wiec w tym roku również zdecydowałem się na wyjazd do Włoch i [...]